2119

    Kwestią najważniejszą dla ruchu "2119" jest zmiana orzecznictwa. Chodzi przede wszystkim o zapisy dotyczące świadczenia pielęgnacyjnego w wysokości 2119 zł miesięcznie. Świadczenie przysługuje opiekunce/owi osoby z niepełnosprawnością, jeśli niepełnosprawność osoby wymagającej opieki powstała przed 18 rokiem życia (opiekunom OzN, których niepełnosprawność powstała po 18 r.ż,, nie przysługuje już świadczenie pielęgnacyjne, a zasiłek opiekuńczy w wysokości 620 zł). Świadczenie ma wystarczyć na zaspokojenie wszelkich potrzeb OzN i często osoby, która się nią opiekuje. Według przepisów opiekun OzN może pobierać świadczenie tylko jeśli nie pracuje zarobkowo. Dorobienie nawet 10zł miesięcznie jest jednoznaczne z utratą świadczenia.


    Jest to niedorzeczne i zatrważające, kwoty te są niższe od najniższej krajowej. Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia jakim cudem samotni opiekunowie są w stanie opłacić wszystko. Zastanawiam się, czy osoby, które dokonały tej decyzji byłyby w stanie z tego wyżyć. Może brak faktycznego doświadczenia tego, co opiekunowie i OzN, podyktował te śmieszne zasady, które przyczyniają się do powstania tych kwot. Z drugiej strony nie ma co ich usprawiedliwiać, wystarczyłoby spojrzeć na swoje wydatki oraz na ogromny wzrost inflacji w przeciągu roku, żeby zrozumieć, że podjęte decyzję, które wprowadzono dawno temu, powinny ulec modyfikacji. 


    Od nowego roku mają być podwyżki, 2119zł ma się zmienić w 2458zł, niezależnie iloma osobami    opiekun się zajmuję, tyle dostanie do ręki. Czy oni myślą, że ta podwyżka jest wystarczająca? Wystarczy spojrzeć na ceny mieszkań na wynajem, na fakt, że wchodząc do sklepu po parę rzeczy zostawiamy ponad 100 zł nie wspominając nawet o kosztach rehabilitacji, które niekiedy kosztują więcej niż to, co państwo chce dać. Dlaczego gotowi są wydawać miliony na kampanię promujące rodzenie dzieci, na TVP, które stoi za nimi murem, a nie są w stanie przeznaczyć tych pieniędzy na coś, co faktycznie może wpłynąć na życie innych. Zapominają oni, że oprócz ich uprzywilejowanej bańki istnieją osoby, którym ledwo starczy pieniędzy do końca miesiąca.

    Dajcie nam żyć, tak krzyczą osoby protestujące.


      Pragną oni lepszego życia niż to, co obecnie gwarantuję im rząd. Z postulatów widzimy, że tu nie tylko chodzi o pieniądze. Zależy im na równouprawnieniu, chcą pracować, rozwijać się - ŻYĆ. Zabrania się im tego, mają do „wyboru”, dostawać świadczenie albo pracować. Nie każdy ma jednak możliwość i energię, żeby oddać się pełnoetatowej pracy, są jednak w stanie poświęcić parę godzin, kiedy ich dziecko, bądź rodzic znajduję się poza domem. Dlaczego stawia się im takie ultimatum? Oczywiste jest to, że wybiorą pieniądze, które im proponują. Te parę godzin w tygodniu nie sprawi, że zarobią na tyle, by godnie przeżyć przez miesiąc, ale na pewno podreperuje ich budżet, odetchną, przestaną być „tylko” opiekunkami, opiekunami. 
    
    Według konstytucji mamy prawo do „wyboru i wykonywania zawodu”. A ja się pytam, gdzie ten wybór? Cytując Agnieszkę Szpilę - W DUPIE. Wyboru nie ma, dlatego trzeba go wywalczyć, wyrwać. Jeśli my tego nie zrobimy to nigdy nie dojdzie do zmiany. Walka o lepsze życie trwa i trwała, jest to wiecznie niekończący się proces. Rozumiem, że nie da się wprowadzić takich przepisów, praw, które obowiązywałyby do końca życia. Ale czy tak trudno wysłuchać osoby, które krzyczą tak głośno? Oni wiedzą czego chcą i potrzebują.

     Według konstytucji, " Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.", patrząc jednak na to, co się dzieje, czasami mam wrażenie, że są ludzie równi i równiejsi. Ludzie rodzą się w różnych domach, spotykają ich różne sytuację. Naszym obowiązkiem jest wyrównanie różnic, a nie ich pogłębianie. Nie bądźmy obojętni, stańmy obok tych, którzy proszą o pomoc.




Komentarze